Gyeongju – atrakcje historycznego serca Korei Południowej

Donggung Palace podzcas pokazu świateł w Gyeongju.

Gyeongju dopisaliśmy do planu podróży po Korei Południowej głównie dlatego, że chcieliśmy mieć odrobinę wytchnienia od tłumów pomiędzy zwiedzaniem dużych miast. Zdecydowanie sprawdziło się w tej roli, witając nas opustoszałymi ulicami. Czasami mieliśmy tu wrażenie, jakbyśmy znaleźli się w grze komputerowej. Kilka otwartych sklepów, nie wiadomo dla kogo. Idealnie wystrzyżona, intensywnie zielona trawa, równa kostka i niesamowita cisza. Przerywana jedynie przez mijane co jakiś czas lokale z automatami na kulki, które ciężko przegapić przez kolorowe światła i rytmiczny k-pop, który słychać z drugiego końca ulicy. Do tego prywatne niemal atrakcje, zapełniające się dopiero nocą. Gdy trafiają do nich tłumy turystów, którzy dzień spędzają w autokarach zorganizowanych wycieczek. Restauracje zamykające się zaraz po zachodzie słońca, akurat gdy mamy ochotę coś zjeść. I najdziwniejsze grobowce, jakie kiedykolwiek widziałam.

Gyeongju jest intrygujące. To słowo, które najlepiej opisuje mój stosunek do miasta, które nazywane jest muzeum bez murów. Gdzie niemal wszystko jest zabytkiem, który przeplata z nowoczesnym koreańskim życiem.

W poście znajdują się linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeżeli zakupisz wycieczkę, lot lub nocleg z mojego polecenia, otrzymam za to niewielką prowizję. Ty nie dopłacasz ani grosza. Dziękuję za wsparcie, dzięki Tobie jestem w stanie opłacić bloga!

Gyeongju jako stolica królestwa Silla

Zwykle nie wspominam o historii w takich blogowych przewodniko-pamiętnikach. Robię to tylko wtedy, gdy krótki zarys jest konieczny do opowiedzenia dalszej historii. Tak właśnie jest w przypadku Gyeongju, które było stolicą koreańskiego królestwa Silla. Istniało ono przez 1000 lat, zjednoczyło półwysep koreański i przyniosło Korei duży rozwój kulturowy oraz naukowy. Przyjęło również wpływy buddyjskie, które zaowocowały budową nowych świątyń i obiektów sakralnych.

Zwiedzanie Gyeongju opiera się więc głównie na poszukiwaniu i odwiedzaniu pozostałości królestwa Silla. Zarówno pałaców, w których mieszkali królowie, jak również ich grobowców. Pięknych świątyń oraz historycznych domów.

Co zobaczyć w Gyeongju? Najciekawsze atrakcje

Hwangnidan Street – główna ulica Gyeongju

Naszą przygodę z miastem Gyeongju rozpoczynamy na głównej ulicy miasta, czyli Hwangnidan Street. To tutaj można znaleźć przeróżne sklepy z ubraniami czy uroczymi pamiątkami, lokale usługowe oraz restauracje. W odróżnieniu od Seulu czy Busan, nie widzimy tu za to praktycznie żadnych sklepów z maseczkami, a tutejszy Olive Young jest najspokojniejszym, jaki widzieliśmy do tej pory.

Dziewczyna z kawą w ręku na głównej ulicy handlowej Hwangnidan Street w Gyeongju.
Spacer z kawą po Hwangnidan Street.

Większość budynków urządzona jest w tradycyjnym stylu Hanok, drewniane elewacje i ozdobione małymi lampeczkami dachy kontrastują z nowoczesnymi sklepami. Część z nich została przerobiona na hotele. Podobno noc spędzona w Hanoku jest obowiązkowym punktem zwiedzania Korei (a szczególnie Gyeongju). To taki odpowiednik japońskiego ryokanu.

Spacerujemy po cichej ulicy, aż znajdujemy stanowisko, gdzie kawę przyrządza dla nas robot. Robi to wrażenie, chociaż podobne mamy już w Polsce. Robotyczna ręka pasuje mi jednak do klimatu Korei, szczególnie w otoczeniu tych opustoszałych ulic. Wokół nas są piękne góry, a niska zabudowa daje poczucie przestrzeni. Wypatrujemy kulki kurzu z westernów. Przypomina mi to poranny spacer po mieście Oaxaca w Meksyku.

Sklep na głównej ulicy handlowej Hwangnidan Street w Gyeongju.
Sklep na głównej ulicy handlowej Hwangnidan Street w Gyeongju.

Zastanawiamy się wielokrotnie, gdzie są turyści, gdy mijamy kolejne puste knajpki. Co jakiś czas środkiem ulicy przejeżdża rower, pojedyncze osoby spacerują po mniej popularnych obszarach grobowców, które mijamy po drodze.

Historyczna część miasta – strefa UNESCO

Zastanawialiśmy się, czy również nie wypożyczyć roweru, ale ostatecznie do pierwszej atrakcji idziemy piechotą. Praktycznie cały pierwszy dzień zwiedzania jesteśmy w stanie zaliczyć na nogach, bo większość atrakcji znajduje się na terenie parku historycznego, który objęty został strefą UNESCO. Nie spodziewamy się jeszcze, jak duży jest to teren.

Cheomseongdae – najstarsze obserwatorium astronomiczne?

Cheomseongdae opisuje się jako najstarsze obserwatorium astronomiczne w Azji, chociaż nikt jeszcze tego nie udowodnił. W praktyce jest to dość niska kamienna wieża, która nie robi na nas dużego wrażenia.

Obserwatorium Cheomseongdae w Gyeongju.
Obserwatorium Cheomseongdae.

W okolicy „obserwatorium” znajduje się ogród kwiatowy, który wygląda zupełnie inaczej w zależności od pory roku. My załapaliśmy się na piękne lilie, ale podobno największe wrażenie park robi jesienią, gdy rośnie tutaj różowa trawa. Można zrobić tutaj wyjątkowe zdjęcia na tle gór oraz zielonych grobowców.

Gdy wieczorem wracaliśmy z parku, trafiliśmy na koncert w tych okolicach. Podejrzewam, że jest to miejsce, gdzie organizowane są wydarzenia dla lokalsów.

Gyeongju stamp tour, czyli trasa pieczątkowa

Dla nas Cheomseongdae to nie tylko pierwszy przystanek podczas odkrywania atrakcji Gyeongju, ale też miejsce, w którym znajdujemy mapę do zbierania pieczątek. Mówiłam już, jak uwielbiam takie mapy? Od tego momentu cały nasz pobyt w Gyeongju kręci się więc wokół szukania czerwonych pieczątek i zaliczania kolejnych miejsc z listy. Uważam, że jest to świetna akcja promująca region, bo w jednym miejscu mamy wymienione wszystkie atrakcje turystyczne miasta, do tego łapiemy motywację do odwiedzenia tych mniej popularnych.

Arkusz trasy pieczątkowowej - Gyeongju stamp tour w Gyeongju.
Arkusz z pieczątkami.

Za zebranie wszystkich pieczątek jest podobno nagroda, ale niestety nam się nie udało jej zdobyć. Jest to praktycznie niemożliwe, jeżeli macie jedynie 2 dni w Gyeongju. Chyba, że postanowicie wypożyczyć samochód. Transport publiczny jeździ bardzo rzadko i ciężko jest nim dojechać do dalej położonych atrakcji.

Trasa pieczątkowa dostępna jest również w formie online.

Gyeongju Gyochon Traditional Village – tradycyjna koreańska wioska

Na terenie Korei znajduje się kilka tradycyjnych wiosek, które mają pokazać życie osób sprzed setek lat. Podobają nam się te miejsca, takie żywe skanseny. Gyochon Traditional Village jednak w niczym nie przypominała oblężonych przez turystów atrakcji tego typu w Seulu. Być może dlatego, że trafiliśmy w to miejsce o godzinie 17:00. Wszystkie budynki były już opustoszałe, a oprócz nas ostała się jedynie jedna turystka, pozująca w tradycyjnym stroju typu hanbok.

Tradycyjna koreańska wioska — Gyeongju Gyochon Traditional Village.
Tradycyjna koreańska wioska.

Swoją drogą, Gyochon Traditional Village jest moim zdaniem najlepszym miejscem na sesję w tym stroju. Większość osób wybiera w tym celu Seul z powodu darmowego wejścia do pałaców dla osób w przebraniach. Jednak tutaj wejście i tak jest darmowe, a do tego dochodzi szansa na zdjęcia w całkowitej samotności. Na tle dobrze zachowanych, drewnianych budynków w stylu hanok (niektóre z nich mają aż 500 lat!).

Jeżeli uda Wam się odwiedzić Gyochon trochę wcześniej (najlepiej z samego rana, bo większość miejsc zamyka się koło koło 15:00-16:00), to możecie wziąć udział w wielu odbywających się tutaj warsztatach. Większość hanoków wciąż jest zamieszkana, ale część z nich przekształcona została w restauracje oraz muzea. W niektórych z nich możecie np. zagrać w tradycyjne gry, postrzelać z łuku, spróbować soju (koreański alkohol) lub nauczyć się piec lokalny wypiek, czyli Gyeongju bread.

Ceny w restauracjach są tutaj odpowiednio wyższe, niż w innych częściach miasta.

Donggung Palace i Anapji Pond

Donggung Palace to jeden z pałaców królestwa Silla. Jednak to nie on sprawia, że miejsce stało się tak popularne. Turyści odwiedzają kompleks głównie ze względu na Wolji Pond, czyli „staw, w którym odbija się księżyc„. Dziś odbija się w nim właśnie pałac, który w godzinach wieczornych jest pięknie podświetlony i sprawia wrażenie, jakby unosił się na wodzie.

Donggung Palace odbijający się w wodzie, podczas wieczornego pokazu świateł w Gyeongju.
Odbijający się pałac w wodzie.

Staw ma również drugą nazwę – Anapji Pond. Osoby, które po latach znalazły miejsce w całkowitej ruinie spojrzały na staw i stwierdziły, że aktualnie pałac zamieszkują jedynie gęsi oraz kaczki, dlatego ochrzciły miejsce mianem „kaczkowego stawu” („an” to dosłownie „kaczka„).

Przyznaję, że my do pałacu Donggung trafiliśmy głównie ze względu na pieczątki. Nie wiedzieliśmy więc jeszcze, że miejsce powinno odwiedzać się wieczorem. Była godzina 16:00, a my spacerowaliśmy po ogrodach praktycznie sami. Nie było to jakieś duże zaskoczenie w Gyeongju, ale wielki neon informował odwiedzających o konkretnej godzinie odpalenia świateł. Pokręciliśmy się więc w kółko kilka razy, żeby zabić czas i poczekać na to przedstawienie. W końcu znudzeni usiedliśmy w miejscu i obserwowaliśmy kolejne busy wycieczkowe, które wypełniały parking. Grupy zaczynały licznie tłoczyć się w okolicach stawu, czekając na oficjalne rozświetlenie miejsca.

Donggung Palace podzcas pokazu świateł w Gyeongju.
Donggung Palace podzcas pokazu świateł.

Gdyby więc ktoś zastanawiał się, gdzie są wszyscy turyści w Gyeongju, to o godzinie 20:00 spotykają się wspólnie przy Anapji Pond. Nie dziękujcie.

Zmęczeni tym kilkugodzinnym oczekiwaniem, nie potrafiliśmy niestety docenić oświetlonego małymi lampeczkami ogrodu i pałacu odbijającego się w tafli wody. Zrobiliśmy kilka zdjęć i zawróciliśmy w drogę powrotną.

Wstęp na teren Donggung Palace jest płatny. Bilet kosztuje 3.000 WON.

Bulguksa Temple i Seokguram Grotto

Bulguksa Temple to zdecydowanie najpopularniejsza Świątynia w Gyeongju, wpisana została na listę UNESCO. Tradycyjne drewniane budynki przypominały nam trochę pałace w Seulu. O tym, że jesteśmy w miejscu kultu przypominały nam jednak liczne posągi Buddy oraz kolorowe ornamenty, które znajdują się w większości koreańskich świątyń.

Świątynia w lesie Bulguksa Temple w Gyeongju.
Bulguksa Temple.

Spędziliśmy tutaj ponad godzinę, robiąc zdjęcia i podziwiając okoliczne góry. Podobno największe wrażenie miejsce robi wiosną, gdy kwitną tutaj wiśnie. Wiedzieliście, że Korea wcale nie odstaje pod tym względem od Japonii? Z jakiegoś powodu okres sakura nie jest tutaj tak popularny, a robi równie niesamowite wrażenie.

Podobało nam się spacerowanie pomiędzy budynkami, chociaż spodziewaliśmy się trochę większego kompleksu. Tym bardziej, że dojazd tutaj wcale nie jest taki prosty. Zaraz mieliśmy się jednak przekonać się, że będzie tylko gorzej.

Bulguksa Temple w Gyeongju.
Bulguksa Temple.

Do Bulguksa Temple dostaniesz się busem numer 10 lub 11 ze stacji Gyeongju bus station. Przejazd zajmuje około 45 minut.

Seokguram Grotto

Seokguram Grotto to kolejna buddyjska świątynia z listy UNESCO. Wyjątkowa o tyle, że wykuta w skale. Do głównej sali ze słynnym gigantycznym Buddą prowadzi leśna ścieżka. Żeby jednak nie było zbyt łatwo, pół godziny iść trzeba iść nią pod górę, a po drodze nie ma zupełnie niczego. Poza nami i kilkoma osobami, które również postanowiły odwiedzić to miejsce.

Seokguram Grotto schowana wgłębi lasu.
Seokguram Grotto schowana wgłębi lasu.

Wdrapaliśmy się więc na górę, obejrzeliśmy kamienną grotę i poszliśmy odwiedzić samotnego Buddę. Po kilkunastu sekundach w ciszy spojrzeliśmy się na siebie, zrobiliśmy jeszcze kilka zdjęć z widokiem na okolice i zawróciliśmy w drogę powrotną. Najciekawszym punktem programu był punkt widokowy, z którego można było obejrzeć miasto oraz okoliczne góry. Niestety nie zmieniło to faktu, że Seokguram Grotto było naszym największym rozczarowaniem podczas pobytu w Gyeongju. Chociaż mogło być to spowodowane kiepską logistyką i ciężkim dojazdem.

Z Bulguksa Temple do Seokguram Grotto jedzie autobus numer 12, przejazd zajmie około 20 min. Nie dajcie się zwieść rozkładom jazdy, bus jeździ rzadko i ciężko na niego trafić. Najgorsze jest jednak to, że chcąc odwiedzić jaskinię będziecie musieli spędzić na miejscu około 2 godzin, jeżeli chcecie wrócić autobusem. Zwiedzania jest tam na maksymalnie godzinę.

Do jaskinii można również dostać się z Bulguksa Temple na piechotę, co powinno zająć około godziny leśną ścieżką. Wiedząc, jak działają tutaj autobusy, od razu wybralibyśmy taką opcję.

Tumuli Park i grobowce królewskie

Zdecydowanie najciekawszą atrakcją Gyoengju są intrygujące grobowce, zwane Tumuli, które nie przypominają nam żadnych innych. W zasadzie można łatwo pomylić je ze zwykłymi pagórkami, bo kompleksy grobowców przypominają bardziej plan filmu o teletubisiach.

Dziewczyna spacerująca między grobowcami w Tumuli Park w Gyeongju.
Spacer pomiędzy grobowcami.

Intensywnie zielone wzgórza pełne krągłych pagórków to najbardziej charakterystyczny krajobraz miasta. Spotkać można je wszędzie. Spacerując miastem, odwiedzając pałace, czy spacerując po parku. Uważać więc trzeba, żeby niechcący na jakiś nie nadepnąć. Jest to karane sporą krzywną.

Skąd właściwie pomysł na takie oryginalne grobowce? W czasach królestwa Silla wierzono w harmonię między człowiekiem i naturą. Ziemia natomiast była symbolem spokoju i pojednania z przyrodą, dzięki niej dusze mogły komunikować się ze sobą po śmierci. Zmarłych chowano w takich podziemnych kopułach z kosztownościami, które miały chronić ich dusze.

Część grobowców została udostępniona do zwiedzania. My z tego zrezygnowaliśmy, decydując się jedynie na bezpłatne spacerowanie po parku i oglądanie grobowców z zewnątrz.

Gyeongju, Korea Południowa – Informacje praktyczne

Woljeonggyo Bridge w Gyeongju.
Woljeonggyo Bridge

Jak dostać się do Gyeongju z Seulu?

Jeżeli to Twoja pierwsza wycieczka do Korei Południowej, prawdopodobnie Twój plan zwiedzania obejmuje Seul oraz Busan. Warto wtedy wpaść na chociaż jeden dzień do Gyeongju, ponieważ miasto znajduje się w strategicznym punkcie pomiędzy tymi miejscowościami. Bez problemu dojedziesz tutaj autobusami dalekobieżnymi (tańsza opcja) lub pociągiem (drożej, ale szybciej).

My jechaliśmy pociągiem KTX do stacji Gyeongju ze stacji Seoul i za 2 bilety zapłaciliśmy 79.200 WON (około 230 zł). Przejazd trwał około 2:45h.

Bilety autobusowe do Busan były już sporo tańsze i kosztowały 15.400 WON (ok. 44 zł). Problem w tym, że stacja docelowa jest oddalona od centrum, więc konieczny będzie dodatkowy przejazd autobusem miejskim.

Co i gdzie zjeść w Gyeongju?

  • 우리칼국수 (wklejam koreańską nazwę, bo taka widnieje w google.maps) – od razu po przyjeździe do miasta wybraliśmy się do tej lokalnej knajpki, bo była niedaleko hotelu. Na obiad wybrałam jedyną wegetariańską opcję, jaką znalazłam w menu, czyli kongguksu. To makaron z mlekiem sojowym, podawany na zimno. Nie porwał mnie smakowo, ale uratowała mnie Koreanka ze stolika obok, która doradziła, abym mocno posiliła danie. Wtedy było całkiem zjadliwe.
  • Egg drop i Issac Toast – polecam to miejsce w każdym poście na temat Korei. Przyznaję, że jedliśmy tosty z jajecznicą zbyt często. Rankiem w Gyeongju ciężko jest znaleźć otwarte restauracje z jedzeniem. Byliśmy więc skazani na te dwie sieciówki.
  • MiSo Food – niewielka i tania knajpka niedaleko dworca autobusowego. Zjedliśmy tutaj bardzo smaczny kimbap i pyszne kimchi. Dostępne są też wege opcje.

Gdzie spaliśmy w Gyeongju? Budżetowy nocleg

Niestety nasz pokój w Gyeongju był najbrzydszym, jaki zarezerwowaliśmy w Korei Południowej. Co prawda trochę obskurna wanna w pokoju uratowała sytuację (uwierzcie, że po kilku miesiącach w podróży to jak zbawienie), ale totalnie nie był to nasz klimat.

Głównie dlatego, że hostel polecany jest głównie przez osoby podróżujące w pojedynkę. Dawno nie widziałam miejsca, które byłoby tak nakierowane na interakcję między gośćmi. W cenie mieliśmy śniadanie, które jedliśmy ze wszystkimi przy wspólnym stole. Do tego dostaliśmy nawet vouchery na darmowe piwo w barze, aby łatwiej zapoznać się z innymi przyjezdnymi. Podobno dormitoria wyglądają tutaj dużo lepiej niż pokoje dwuosobowe, dlatego obiekt ma tak wysoką ocenę na Bookingu.

Za 2 noce w hostelu Doobaki zapłaciliśmy 261 zł. Tutaj sprawdzisz aktualne ceny:

Kwiaty w ogrodzie kwiatowym w Gyeongju.
Kwiaty w ogrodzie kwiatowym.

Gdybyśmy ponownie mieli odwiedzić miasto, prawdopodobnie wybralibyśmy obiekt Maison Mini Hotel, który dostępny w podobnej cenie, a otrzymuje dużo wyższe opinie za pokoje dwuosobowe.

Czy warto odwiedzić Gyeongju w Korei Południowej?

Podczas pobytu w Gyeongju kilkukrotnie zastanawialiśmy się, czy faktycznie warto było tam przyjechać. Ostatecznie nie żałowaliśmy. Miasto naprawdę sprawia wrażenie muzeum bez ścian, a do tego większość zabytków można zwiedzać całkowicie bezpłatnie. Szczególne wrażenie zrobiły na nas unikatowe grobowce, które zdecydowanie warto zobaczyć. Warto tu przyjechać też choćby po to, aby zobaczyć, że poza futurystycznymi miastami pełnymi wieżowców Korea Południowa ma do zaoferowania też spokojniejsze miejsca. Wciąż tak samo (wręcz nierealnie) klimatyczne.


Lubisz odwiedzać takie spokojne, historyczne miejscowości? Napisz w komentarzu! 🙂


Podziel się

Możesz również polubić

Dodaj komentarz