Moalboal, Filipiny – chciałbyś popływać z tysiącami sardynek?

Piękny zachód słońca nad Moalboal.

Jeżeli kiedykolwiek marzyłeś o pływaniu wśród tysięcy sardynek (lub właśnie zacząłeś), to Moalboal jest idealnym miejscem, aby to marzenie spełnić. Miasto położone na wyspie Cebu jest coraz popularniejszym punktem na turystycznej mapie Filipin, nie tylko za sprawą cudownych miejsc do nurkowania, ale także pięknych szczytów górskich oraz słynnych wodospadów Kawasan Falls, gdzie można spróbować swoich sił w kanioningu, czyli spacerze wzdłuż rwącego koryta rzeki.

Co warto zobaczyć w Moalboal, gdzie się zatrzymać, co zjeść i jak spędzić kilka dni w okolicy miasta? W artykule znajdziesz odpowiedzi na wszystkie te pytania.

W poście znajdują się linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeżeli zakupisz wycieczkę, lot lub nocleg z mojego polecenia, otrzymam za to niewielką prowizję. Ty nie dopłacasz ani grosza. Dziękuję za wsparcie, dzięki Tobie jestem w stanie opłacić bloga!

Atrakcje Moalboal – co warto robić w mieście?

Panorama z punktu widokowego na Osmena Peak w pobliżu Moalboal.
Panorama z punktu widokowego na Osmena Peak.

Miasto Moalboal, czyli okolice Panagsama Beach

Okolice Panagsama Beach w Moalboal to miejsce, gdzie kręci się całe życie miasta. Znajdziesz tutaj restauracje z lokalnym jedzeniem, klimatyczne hostele oraz stanowiska z pachnącym street-foodem. Oraz oczywiście mnóstwo centr nurkowych i biur wycieczkowych, które pomogą Ci zorganizować snorkeling z sardynkami.

Para w pełnym ekwipunku nurkowym, gotowa do nurkowania w Moalboal.
W pełnym ekwipunku przed nurkowaniem.

Jeżeli zdecydujesz się na wypożyczenie motocykla do eksploracji okolic, koniecznie spytaj w hotelu, czy dostępny jest darmowy parking. Mieliśmy duży problem, żeby zostawić gdzieś (za darmo) skuter podczas zwiedzania miasta.

Panagsama Beach – snorkeling z ławicą sardynek

Panagsama Beach to plaża, która znana jest jako najlepsze miejsce na obserwację sardine run (czyli ławic sardynek) oraz żółwi w Moalboal. Niestety jest kamienista, co nie sprzyja plażowaniu. Nie przeszkadza to jednak w pobieraniu opłat za wejście oraz możliwość skorzystania ze snorkelingu. My odpuściliśmy więc wizytę, oglądając jedynie dziesiątki rurek wynurzających się z wody.

Jeżeli planujesz nurkowanie z butlą w Moalboal (tak jak my), prawdopodobnie trafisz tutaj z instruktorem. W takim wypadku nie opłaca się płacić wcześniej za możliwość snorkelingu.

Snorkling na Panagsama Beach kosztuje 100 php.

Jeżeli nie wybierasz się na nurkowanie i chciałbyś popływać z sardynkami, zdecydowanie opłaca się jednak zapłacić i samodzielnie wybrać na poszukiwania. W mieście zobaczysz mnóstwo agencji oferujących wycieczki na „sardine run” lub „turtle run„, jednak organizatorzy prawdopodobnie zabiorą Cię właśnie tutaj, w dużo wyższej cenie. Wynajem maski to około 100 php.

White Beach – najpopularniejsza plaża w Moalboal

White Beach to najpopularniejsza plaża do odpoczynku w Moalboal. Piasek jest tutaj miękki i śnieżnobiały, a woda bardzo czysta. Z tego względu ciężko tutaj o prywatność, ale ciężko wyobrazić sobie lepsze miejsce do podziwiania zachodów słońca w mieście.

Piękny zachód słońca nad Moalboal.
Piękny zachód słońca.

Wstęp na White Beach kosztuje 10 php. Do tego doliczyć trzeba 25 php opłaty środowiskowej i 20 php za parking.

Dodatkowo, można tutaj przeżyć cudowny snorkeling. Jeden z najlepszych, jaki odbyliśmy na FIlipinach (a poprzeczka postawiona jest wysoko). Spotkaliśmy tutaj mnóstwo rybek i podwodnych formacji. Do rafy szybko można trafić z brzegu, uważać trzeba jedynie na mocne prądy oraz odpływ. Jest on dość intensywny, więc wynurzające się koralowce mogą utrudnić powrót na plażę. Wieczorami lepiej odpuścić sobie kąpiel.

Kawasan Falls – najsłynniejszy kanioning w Cebu

Kawasan Falls jest powodem, dla którego większość turystów w ogóle rozważa odwiedzenie Moalboal, głównie z uwagi na światowej klasy kanioning. Gdybym była jednym z nich, prawdopodobnie dużo lepiej zapamiętałabym to miejsce. Niestety, słynny wodospad był naszym największym rozczarowaniem podczas wyjazdu do Moalboal.

Ładny wodospad Kawasan Falls z turkusową wodą w Moalboal.
Wodospad Kawasan Falls.

Wejście na teren Kawasan Waterfall kosztuje 200 php. Jeżeli nie czujesz się pewnie na skuterze, możesz odwiedzić miejsce ze zorganizowaną wycieczką.

Piękne trzypoziomowe wodospady o turkusowej wodzie, które ukryte są w otoczeniu bujnej przyrody, niestety zamienione zostały całkowicie w park rozrywki. Ciężko doszukać się tutaj połączenia z przyrodą, a nam najbardziej podobała się sama trasa do wodospadu (czyli 10-minutowy spacer wzdłuż rzeki).

Piękny widok na turkusową rzekę w pobliżu Moalboal.

Jeżeli jednak chcesz odwiedzić to miejsce, aby spróbować kanioningu (czyli spaceru wzdłuż rwącego wodospadu), to znajdziesz tutaj mnóstwo przewodników oferujących takie atrakcje. Jest ich jeszcze więcej niż słynnych „ludzi-dronów”, czyli fotografów skaczących za kilkaset php z lian do wody, aby uchwycić najlepsze ujęcia turystów dryfujących na drewnianych tratwach.

Co wygląda dość zabawnie, bo chcąc popływać w wodospadzie, trzeba założyć na siebie kamizelkę. A następnie znaleźć wolne miejsce do pływania, wśród tłumu turystów wracających właśnie z kanioningu i Instagramowych modelek (tak, to nasz kolejny poziom hipokryzji).

Przyznaję, że spędziliśmy zawstydzającą ilość czasu, siedząc na kamieniach i zastanawiając się, czy warto w ogóle się w lodowatej wodzie zmoczyć. Zdecydowaliśmy się wyłącznie dlatego, żeby odżałować opłatę za wejście.

Jeżeli jesteś bardziej odporny na tłum, prawdopodobnie docenisz Kawasan Falls bardziej. Na plus zdecydowanie zasługuje cudowny kolor wody, która niesamowicie orzeźwia po dniu spędzonym w upale.

Lambug Beach – brudne rozczarowanie

Aby nie tracić reszty dnia po odwiedzeniu Kawasan Falls, dołączyliśmy do planu jeszcze jedną atrakcję, znalezioną naprędce na mapie Google. Lambug Beach, plaża znajdująca się 10 minut od słynnego wodospadu, słynie (według pewnej recenzji) z rozgwiazd, które zobaczyć można na brzegu. Oraz dość popularnej wśród fotografów palmy kokosowej. Liczyliśmy na to, że atrakcja wynagrodzi nam choć trochę rozczarowanie po Kawasan Falls. Trochę się przeliczyliśmy.

Brudna, zaniedbana plaża w Moalboal.
Zanieczyszczona Lambug Beach.

Zamiast rozgwiazd, spotkały nas tu głównie bezdomne psy oraz dziesiątki śmieci. Cała linia brzegowa pokryta była śmieciami, kawałkami szkła i plastiku. W wodzie natomiast pływała warstwa glonów, której zapach przypomniał nam Jukatan. Usiedliśmy na piasku, starając się znaleźć informacje na temat rozgwiazd. Okazało się, że nie wspominał o nich nikt więcej. Co więcej, fotogeniczna palma leżała teraz powalona na piasku, dołączając do śmietniska.

Prawdopodobnie nasze humory nie byłyby tak niemrawe, gdybyśmy nie zapłacili „opłaty środowiskowej” przed wjazdem na plażę. Jest to dość popularne na FIlipinach zjawisko, w tym wypadku jednak zupełnie nieuzasadnione. Jesteśmy w stanie zrozumieć opłaty. Jednak nie wtedy, gdy w budce strażniczej widzimy 10 osób z obsługi, plotkujących i śpiących, podczas gdy plaża wygląda jak pobojowisko.

Opłata środowiskowa kosztuje 45 php, trzeba doliczyć też 50 php za parking dla motocykla.

Osmeña Peak – alternatywna dla czekoladowych wzgórz?

Jak ja się cieszę, że w pewnym momencie Kamil zaproponował, że może pojedziemy na Osmeña Peak, czyli punkt widokowy na szczycie góry, znajdujący się 1,5h drogi z miasta. W końcu humor i tak mieliśmy na tyle zepsuty tym zderzeniem oczekiwań z rzeczywistością, że już nic nam nie mogło zaszkodzić.

Informacja turystyczna przy Osmena Peak w Moalboal.
Informacja turystyczna przy Osmena Peak.

Opinie w Google co prawda nie napawały optymizmem. Droga miała być ciężka, pełna robót drogowych. Większość osób odradzało wybieranie się tam bez dużego doświadczenia na skuterze. Jednak z braku innych możliwości, mając do dyspozycji jedynie znienawidzoną Hondę Beat, uderzyliśmy w góry.

Tego dnia nauczyliśmy się, żeby sprawdzać wszystko na własnej skórze. I tego, jak jeździć po piachu. Co bardzo przydało nam się miesiąc później, gdy pokonywaliśmy skuterem pustynię w okolicy wulkanu Bromo. Odkryliśmy również, jak kochani są Filipińczycy, gdy przejeżdżając przez malutkie wioski, witani byliśmy przez wszystkich uśmiechem, a dzieci wyskakiwały na ulicę, żeby przybić nam piątki.

Hiking na punkt widokowy

Dojechaliśmy na miejsce chwilę przed 15:00, gdy słońce ustawiło się idealnie do zdjęć. Napiliśmy się okropnej kawy w okolicy kasy biletowej i zapłaciliśmy za wejście. Jak to zwykle na Filipinach bywa, opłata pobierana była za „przewodniczkę”, która zarzucała tempo, prowadząc nas pod górę podczas 15 minutowego spaceru. Jesteśmy przekonani, że dalibyśmy radę zrobić ten hiking sami bez większego problemu, niestety nie było takiej możliwości. Dlatego też trochę niechętnie ustawialiśmy się do zdjęć i w pośpiechu nagraliśmy ujęcia z drona, by przewodniczka nie zaczęła się niecierpliwić. Taki już urok Filipin.

Dziewczyna siedząca na punkcie widokowym na Osmena Peak w pobliżu Moalboal.
Odpoczynek z pięknym widokiem.

Sam szczyt zrobił na nas jednak ogromne wrażenie i zdecydowanie poprawił humory. Okolica zapełniona była charakterystycznymi pagórkami, które zobaczyć można też w Bohol. I nie będzie przesadą, gdy powiem, że Osmeña Peak podobała mi się bardziej niż słynne Czekoladowe Wzgórza.

Wejście na Osmeña Peak z przewodnikiem kosztuje 110 php za osobę.

Oprócz Osmeña Peak, w okolicach Moalboal odwiedzić możesz również inne góry, na przykład: Kandungaw Peak oraz Casino Peak (to chyba najpopularniejsza opcja, ale wymaga dłuższego trekkingu).

Panorama z punktu widokowego na Osmena Peak w pobliżu Moalboal.
Panorama z punktu widokowego na Osmena Peak.

Nurkowanie w Moalboal

Moalboal to jedno z tych miejsc, które skupia głównie pasjonatów podwodnego życia. Choć zdecydowanie nie jest to najpiękniejsze miejsce do nurkowania na Filipinach, to można doświadczyć tutaj czegoś wyjątkowego. Pływając z butlą masz szansę wpłynąć wprost w sardine run i stać się częścią wielkiej ławicy płynącej pod powierzchnią wody.

Para w pełnym ekwipunku nurkowym, gotowa do nurkowania w Moalboal.
W pełnym ekwipunku przed nurkowaniem.

Postanowiliśmy to sprawdzić. Głównie dlatego, że przypadkiem nasz nocleg okazał się centrum nurkowym z bardzo konkurencyjnymi cenami. Właściwie najtańszymi, jakie widzieliśmy w Azji.

Za 2 zejścia pod wodę z Nirvana Dive Resort zapłaciliśmy 2400 php za osobę.

Jak wyglądało nasze nurkowanie w Moalboal?

Kolejnego dnia zrozumieliśmy, że niskie ceny nie wzięły się znikąd. Mimo to doceniliśmy, że jesteśmy sami, a naszym dive masterem był doświadczony właściciel szkoły. Było to zdecydowanie najmniej profesjonalne nurkowanie jakiego doświadczyliśmy do tej pory, ale nie mieliśmy dużych oczekiwań. Po raz pierwszy mieliśmy okazję nurkować z brzegu, a do tego zobaczyliśmy chmary sardynek unoszących się nad nami.

Właściwie był to dzień pełen pierwszych razów. Na plażę Panagsama dojechaliśmy rozklekotanym pickupem, trzymając sprzęt na kolanach i między nogami. W tym samym aucie musieliśmy założyć wszystko na siebie, aby przemierzyć drogę do brzegu w płetwach, wyposażeni w ciężkie butle.

Pierwsze nurkowanie było całkiem udane, chociaż przejrzystość wody pozostawiała wiele do życzenia. Powoli zeszliśmy pod wodę, gdzie czekały już na nas rzeźby wykonane przed lokalnego artystę. Mogliśmy podpłynąć do małego stolika, gdzie znajdowała się nawet kamienna butelka na wino.

Podczas drugiego nurkowania miałam problem z napompowaniem kamizelki. Okazało się, że przycisk do spuszczania powietrza gdzieś się zapodział, zostawiając przestrzeń do ucieczki powietrza. Byliśmy już zbyt daleko, by cofnąć się po nowe BCD, dlatego instruktor postanowił się ze mną zamienić. Przez kolejną godzinę walczyłam więc ze zbyt dużym obciążeniem, który uniemożliwiał mi utrzymanie pozycji. Dołączyła do tego jeszcze zaparowana maska i dość niska przejrzystość. Pływaliśmy więc w tym zielonkawym zbiorniku, ja trochę zbyt niespokojnie. Cieszyliśmy się jednak, że mieliśmy szansę poćwiczyć nurkowanie przez uderzeniem na Apo Island, gdzie chcieliśmy jak najbardziej skupić się na widokach.

Same sardynki nie zrobiły na nas szczególnego wrażenia, widzieliśmy za to cudowne, gigantyczne żółwie odpoczywające na wielkich kamieniach. Ściana z rafy koralowej również wyglądała pięknie.

Tip! Czytaliśmy, że najlepszym miejscem do nurkowania w pobliżu Moalboal jest Pescador Island. Instruktor powiedział nam jednak, że aktualnie rafa jest tam zniszczona przez tajfuny i nie opłaca się płacić za rejs łodzią.

Moalboal – Informacje praktyczne

plaża w Moalboal.
Plaża Lambug Beach.

Jak dojechać do Moalboal?

Moalboal raczej nie jest pierwszym wyborem podczas zwiedzania Filipin, dlatego dojazd do miasta jest nieoczywisty. Najłatwiej dostać się tutaj z Cebu, przejazd busem trwa około 3-4 godziny. Bilety nie są dostępne online, musisz udać się na South Bus Terminal w Cebu i osobiście kupić je w kasie. Cena to 180-209 php (zależnie od rodzaju busa), a odjazdy są co ok. 30 min.

Uwaga! To jedno z miejsc skorumpowanych przez turystyczną mafię (jakkolwiek to nie brzmi). Przed wejściem do busa trafisz na stanowisko, gdzie pobierają opłaty za bagaż. Nam udało się to ominąć, jednak większość osób musiała zapłacić. Pamiętaj, aby nikomu nie podawać swojego bagażu!

Jeżeli chcesz odwiedzić również Apo Island, to będziesz musiał na pewnym etapie przedostać się z Moalboal do Dauin. Przejazd zajmuje prawie cały dzień i wymaga kilku przesiadek, dlatego przygotowałam osobny artykuł na temat tej trasy.

Gdzie spać w Moalboal?

Przyzwyczajeni do niskiego standardu zakwaterowania na Filipinach, postanowiliśmy wypróbować opcję podpisaną jako „namiot” w ośrodku, który jest jednocześnie centrum nurkowym. Obiekt nazywał się Nirvana Bamboo & Dive resort.

Za 3 noce w Nirvana Bamboo & Dive resort zapłaciliśmy 122 zł, czyli 40,5 zł za noc.

Namiot okazał się w rzeczywistości malutkim bungalowem w kształcie tipi, z łóżkiem, wiatrakiem i moskitierą. Niestety rozwiązanie niezbyt przypadło nam do gustu, bo drewniane ściany praktycznie wcale nie przepuszczały powietrza.

Słodkie śniadanie w lokalnej restauracji w Moalboal.
Słodkie śniadanie w lokalnej restauracji.

Wyczołgiwaliśmy się więc z malutkiej przestrzeni z samego rana. Wieczorami natomiast siedzieliśmy przed domkiem, bawiąc się z psiakami, grając w bilard i rozwijając w sobie miłość do Big Bang Theory. To były wakacje, jakich potrzebowaliśmy. Gdybyśmy ponownie odwiedzieli Moalboal, prawdopodobnie znów zatrzymalibyśmy się w tym miejscu. Tylko w normalnym domku (wtedy do dyspozycji jest także basen!)

Gdzie zjeść w Moalboal?

Lokalny obiad w restauracji w Moalboal.
Fish kinilaw w Moalboal.
  • Hungry Monkeys – restauracja, która sprawiła, że dopisałam ten akapit do artykułu. Zjedliśmy tutaj najlepsze jedzenie podczas całego pobytu na FIlipinach. Do tego w świetnych cenach. W menu znajduje się sporo wegetariańskich opcji, potrawy filipińskie i zachodnie.
  • Lantaw Restaurant– restauracja polecona nam przez właściciela noclegu, Kamil zjadł tutaj pyszne Fish Kinilaw, czyli lokalny przysmak. Ciężko tutaj dotrzeć, bo miejsce jest słabo oznaczone. Najlepiej spytać jednego z lokalsów.
  • Ven’z Kitchen – miejsce znajduje się w większości rankingów najlepszych knajpek w Moalbal, nam dania główne tutaj nie smakowały. Za to typowy filipiński deser, czyli mango float, był przepyszny.
Popularny filipiński deser Mango float, podany w lokalnej restauracji w Moalboal.
Popularny filipiński deser Mango float.

Moalboal – najczęstsze pytania

Jak poruszać się po Moalboal?

Jeżeli chcesz odwiedzić atrakcje w pobliżu miasta, najlepiej wypożyczyć skuter (400 php za dzień). W mieście większość parkingów jest jednak płatna. Jeżeli zdecydujesz się zwiedzać miasto pieszo, na Kawasan Falls możesz wybrać się ze zorganizowaną wycieczką.

Czy warto odwiedzić Oslob?

Większość osób odwiedza Moalboal przy okazji, chcąc zobaczyć rekiny wielorybie w Oslob. Nie polecamy tej atrakcji. Zwierzęta są tam dokarmiane, aby turyści mogli nacieszyć oczy. Jeżeli chcesz zobaczyć whale sharks na Filipinach, jedynym etycznym miejscem oferującym taki snorkeling jest Donsol.

Czy warto odwiedzić Moalboal?

Chłopak siedzący na skałach na Osmena Peak w pobliżu Moalboal.
Osmena Peak.

Jeżeli lubisz podglądać podwodne życie podczas snorkelingu i chciałbyś zobaczyć słynne sardynki, jesteś fanem kanioningu lub marzy Ci się dzień zwiedzania FIlipin poza utartym szlakiem, zdecydowanie powinieneś odwiedzić Moalboal. My zdecydowanie nie żałujemy dopisania miejscowości do planu podróży po FIlipinach.


Podziel się

Możesz również polubić

Dodaj komentarz