Pai, Tajlandia w 1 dzień – skuterem po tajskich górach

Miasteczko Pai w Tajlandii nazywane jest mekką hipisów oraz backpackersów, którzy szczególnie upodobali sobie góry na północy kraju. Spodziewaliśmy się tutaj luźnej i przyjaznej atmosfery oraz pięknej przyrody. Sprawdziło się to jedynie w połowie, bo chociaż krótka wizyta zafundowała nam jedne z najpiękniejszych wchodów oraz zachodów słońca oraz spokojny odpoczynek w otoczeniu zielonego lasu deszczowego, to jednocześnie przeraziła transformacją miasta, które dziś przypomina raczej imprezowe zagłębie (dla niezbyt grzecznych turystów). Jak spędziliśmy jeden dzień w Pai i co warto tutaj zobaczyć?
W poście znajdują się linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeżeli zakupisz wycieczkę, lot lub nocleg z mojego polecenia, otrzymam za to niewielką prowizję. Ty nie dopłacasz ani grosza. Dziękuję za wsparcie, dzięki Tobie jestem w stanie opłacić bloga!
Spis Treści
Atrakcje Pai – co warto zobaczyć w 24h?

Pai Canyon – najlepsze miejsce na zachód słońca w Pai
Od razu po przyjeździe do miasta wypożyczyliśmy skuter i pojechaliśmy w kierunku Pai Canyon, które okrzyknięte zostało najpiękniejszym miejscem na podziwianie zachodu słońca w Pai. Droga zajęła nam około 40 minut, po drodze minęliśmy mnóstwo innych turystów. Udało nam się dotrzeć w ostatniej chwili, by zająć jakiekolwiek wolne miejsca na stromych skałach kanionu. Większość pozajmowana była już przez statywy do telefonów i kocyki mądrzejszych turystów (my przez kolejne pół godziny trzepaliśmy spodnie z czerwonego pyłu).

Po Kanionie w Pai można chodzić, chociaż nie polecam tego bez bardzo dobrych butów. Właściwie osobiście nie czułam, że to dobry pomysł nawet w trekkingach na nogach. Skały są strome, na próżno szukać jakichkolwiek poręczy. Podczas spaceru trzeba przeciskać się z innymi turystami na wąskich przestrzeniach i manewrować nad przepaściami. Ja odpuściłam, grzejąc miejsce. Kamil natomiast przeszedł kanion wzdłuż i wszerz, dzięki czemu możecie oglądać teraz poniższe zdjęcia.

Wstęp do Pai Canyon jest darmowy (parking też), za wypożyczenie skutera na 24h zapłaciliśmy 250 baht (+ 140 baht za benzynę, ale było jej zdecydowanie za dużo).
Sam Kanion nie zrobił na nas szczególnie dużego wrażenia (w końcu mamy za sobą Colca), ale zachód słońca był naprawdę piękny. Podobały nam się powoli znikające za horyzontem góry oraz skromna roślinność, która zupełnie odbiegała od tego, do czego przyzwyczaiła nas Tajlandia.

TIP: Pai leży w górach, dlatego nie jest tutaj jak ciepło, jak w innych częściach Tajlandii. Wychodząc z hotelu wieczorem lub wcześnie rano, zabierz ze sobą chociaż bluzę. Jeżeli chcesz zdążyć na zachód słońca i zająć miejsce siedzące, najlepiej przyjedź tutaj maksymalnie o 16:30.
Pai Walking Street – ulica, która żyje nocą
Przed przyjazdem do Pai słyszeliśmy, że to taka hippisowska wioska. Przed oczami mieliśmy więc nasze ukochane San Cristobal w Meksyku. Oh, jak bardzo się myliliśmy. To właśnie tutaj Tajlandia po raz pierwszy (i ostatni) uraczyła nas awanturującymi się turystami. Czuliśmy się nieswojo, mijając wyraźnie podpite osoby na popularnej Walking Street. Nie spodziewaliśmy się też zobaczyć bójki, która zaczęła się od rozlanego piwa.

Będąc w Pai, Walking Street trzeba jednak odwiedzić, szczególnie chcąc tanio zjeść. Wieczorami (po 18:00) ulica zamyka się dla pojazdów i wypełnia stanowiskami ze street foodem oraz stanowiskami z koralikowymi bransoletkami i ubraniami w hippie stylu. Błyszczą się też liczne europejskie restauracje oraz bary z tanimi drinkami. Miejsce na pewno ucieszy wegetarian (a nawet wegan), bo większość knajpek serwuje tutaj roślinne opcje. Co prawda nie do końca tyczy się to kuchni tajskiej, ale zjeść można tutaj dania z całego Świata. W cenach dobrych, jak na Europę (ale kiepskich, jak na Tajlandię).

Podobno w ciągu dnia miejsce wypełniają lokalni artyści, a miejsce przepełnia artystyczny klimat. Potwierdzają to liczne tematyczne kawiarnie oraz kolorowe murale, które starają się ożywić ulice. Niestety nas miasto zdążyło zrazić do siebie na tyle, że nie odwiedziliśmy go w ciągu dnia podobnie.
Poranna wycieczka skuterem po atrakcjach miasta
W Pai postanowiliśmy spróbować czegoś nowego. Zamiast zaliczania popularnych atrakcji znalezionych w internecie (wiem, też my jesteśmy tym internetem), włączyliśmy mapy i nanieśliśmy pinezki na wszystkie pobliskie atrakcje turystyczne, które nie miały jeszcze zbyt wielu opinii. Zapakowaliśmy się na skuter i o 5:00 rano (tak, dobrze słyszycie) ruszyliśmy w drogę. Naszym pierwszym celem był punkt widokowy w chińskiej wiosce, gdzie mieliśmy zamiar podziwiać wschód słońca.

TIP: Jeżeli przeraża Cię jazda skuterem w Chiang Mai, warto nauczyć się tego właśnie w Pai. Drogi są bardzo spokojne, praktycznie nie spotykaliśmy na drodze innych pojazdów.
Yun Lai Viewpoint – przepiękny wschód słońca w chińskiej wiosce
Gdybyście spytali nas o najlepsze doświadczenie podczas pobytu w Pai, zdecydowanie wskazalibyśmy na wschód słońca w Yun Lai Viewpoint. To punkt widokowy w takiej zagospodarowanej przestrzeni urządzonej na styl chiński. Można tutaj usiąść przy jedynym ze stolików i podziwiać miasto budzące się do życia, w towarzystwie pysznej herbaty oraz bułeczek Bao.

Najbardziej podobało nam się, że byliśmy tam praktycznie sami. Mogliśmy w spokoju oglądać tajskie góry oraz zieleń okolicy, a po spektaklu udać się na śniadanie do niewielkiego baru, gdzie dopiero koło 7:00 zebrali się lokalsi chcący zjeść tani posiłek. Kupiliśmy tutaj też urocze breloczki z maneki-neko i zrobiliśmy zdjęcia z klimatycznymi czerwonymi lampionami.
Yun Lai Viewpoint jest płatny, kosztuje 20 baht. W cenie jest jednak dostęp do WC, a za dzbanek chińskiej herbaty i dwie bułeczki zapłaciliśmy jedynie 50 baht.
Mo Pang Waterfall – spokojny wodospad w okolicy Pai
Słyszeliście o tym, że każdy turysta odbiera dane miejsce inaczej? Jesteśmy tego w 100% pewni, szczególnie odwiedzając miejsca takie jak Mo Pang Waterfall. Wodospad (który zdecydowanie nie jest najpiękniejszym w naszym życiu) urzekł nas na tyle, że do dziś widzę go w głowie, gdy myślę o najcieplejszych wspomnieniach z Tajlandii. Prawdopodobnie zbiegło się to z ukończonym dzień wcześniej turnusem medytacyjnym. Otoczony bujną przyrodą kamień, na którym mogliśmy odpocząć, był idealnym miejscem na pierwszą samodzielną medytację. Pomagał nam w tym szum wody dochodzącej z niewielkiego wodospadu.

Jest tutaj też niewielkie jezioro, w którym podobno można się kąpać, ale poranny ziąb zdecydowanie odciągnął nas od tego pomysłu. Poranki w górskim Pai są tak rześkie, że łatwo jest zapomnieć, w jakim kraju jesteśmy.
Miejsce (właściwie to krótki szlak formie kładki prowadzącej przez las deszczowy) przeszliśmy dość szybko, chociaż ociągaliśmy się z powrotem. Wsiedliśmy na skuter dopiero wtedy, gdy zobaczyliśmy pierwszych turystów na ścieżce.
Za wjazd na teren Mo Pang Waterfall trzeba zapłacić 100 baht za osobę.
Santichon Village – komercyjna chińska wioska
Santichon to wioska założona przez chińskich emigrantów. Można poznać tu ich historię i dowiedzieć się czegoś na temat kultury tego kraju. W tradycyjnych glinianych domach urządzone są herbaciarnie oraz (zdecydowanie droższe niż w mieście) restauracje serwujące chińskie potrawy.

Ciężko mi opisać klimat tej wioski. Wszystko wydawało nam się tu przerysowane, miejsce przypominało średniowieczny jarmark. W dodatku całkowicie opustoszały. Prawdopobnie trafiliśmy tu po prostu za wcześnie, bo sprzedawcy dopiero zaczynali rozkładać stoiska do strzelania z łuku i wystawiać manekiny z tradycyjnymi strojami do wypożyczenia. Wszędzie błyszczały kolorowe lampiony i specjalnie przygotowane budki do robienia zdjęć.

Spróbowaliśmy chińskich słodyczy i pochodziliśmy po budynkach, z których mogliśmy popatrzeć na miasto z góry. Mamy wrażenie, że Pai to jeden wielki punkt widokowy, a naprawdę jest na co patrzeć.
Bamboo Bridge (Bamboo Bridge Pai)
Bamboo Bridge to taka ciekawostka, którą również wypatrzyliśmy przypadkiem na mapie. Nie spodziewajcie się niczego specjalnego, ot podwójny bambusowy most łączący miasto z malutką wioską, która zajmuje się wyłącznie sprzedażą przekąsek oraz pamiątek.
Najładniejsza jest okolica, bo most otacza bujna przyroda oraz góry. Atrakcja jest więc głównie dla tych, którzy lubią robić zdjęcia. Most wygląda na nich naprawdę ładnie (żałujemy, że nie mieliśmy ze sobą drona), co zachęca lokalnych fotografów, którzy zajmują miejsca po obu stronach i wykrzykują zachęty do wykupienia sesji zdjęciowej.
Słyszeliśmy, że największą atrakcją tego miejsca są otaczające most pola ryżowe. Prawdopodobnie zależy to od pory roku, bo w lutym nie było po nich śladu.
Za wstęp na Bamboo Bridge trzeba zapłacić 30 baht.
Świątynia Wat Phra That Mae Yen z białym Buddą
Najpopularniejszym miejscem na podziwianie wschodu słońca w Pai jest świątynia Wat Phra That Mae Yen, czyli dosłownie „świątynia na wzgórzu”. Znajduje się tam jedna z największych atrakcji miasta, czyli gigantyczny Budda, do którego prowadzą tysiące (no dobra, może przesadzam) stromych schodów.

Schemat powtarza się w praktycznie każdym tajskim mieście, dlatego nie potrafiliśmy zachwycić się figurą. Mimo wszystko przyjechaliśmy na miejsce (oczywiście nie na wschód, tylko w palącym słońcu), wypożyczyliśmy chusty do okrycia się i ruszyliśmy na górę, by spalić kalorie po wczorajszym street-foodzie. Nie żałowaliśmy, bo biały posąg stoi na punkcie widokowym, z którego roztacza się piękny widok na okoliczne góry. Zdecydowanie najładniejszym, jaki widzieliśmy tego dnia.
Co jeszcze warto odwiedzić w Pai?

- Pai Hot Springs – w okolicy Pai znajduje się kilka naturalnych gorących źródeł, a Pai Hot Springs to najpopularniejsze z nich. Można się tutaj zrelaksować po dniu zwiedzania, co będzie szczególnie przyjemne zważywszy na rześkie wieczory w mieście.
- Wodospad Pam Bok – wodospad, który znajduje się około 8 km od miasta. Prowadzi do niego krótki, ale dość stromy szlak. Dlatego miejsce nie jest tak często odwiedzane przez turystów.
- Tam Lod Cave – jaskinia znajdująca się 50 km od Pai, najlepiej odwiedzić ją z wycieczką (dużo taniej niż organizacja wyjazdu samemu).
- Pai Memorial Bridge – most z czasów II wojny Światowej, zbudowany przez japońskich żołnierzy. Popularne miejsce do robienia zdjęć, chociaż dla osób zainteresowanych historią może być dość nudne.
- Pa Pae Meditation Retreat – nie do końca atrakcja w Pai, ale wspomnimy naprędce, że niedaleko miasta znajduje się ośrodek, w którym wzięliśmy udział w 3-dniowym turnusie medytacyjnym.
- Mae Yen Waterfall – wodospad, do którego prowadzi trekking przez las deszczowy. Jest to praktycznie całodniowa wycieczka. Raczej dla osób, które przyjeżdżają do Pai na dłużej niż jeden dzień.
Pai, Tajlandia – informacje praktyczne

Gdzie spać w Pai?
W Pai wybraliśmy budżetowy nocleg w hostelu Tribal Pai, zależało nam głównie na dobrej lokalizacji (mieliśmy bardzo blisko do dworca autobusowego i na Walking Street). Pokój nie wyglądał najlepiej, a za towarzyszy mieliśmy mrówki. Jednak spokojnie można było się w tej cenie wyspać. Do tego część wspólna była naprawdę świetna (darmowy bilard!).
Zapłaciliśmy 37 zł za noc. Tutaj możesz zobaczyć aktualne ceny i dostępność.
TIP: Przed rezerwacją noclegu koniecznie sprawdź, czy pod prysznicem jest ciepła woda. W innych miejscach Tajlandii da się zimną przeżyć, ale wieczory w Pai przypominały nam raczej polską jesień.
Jak dostać się z Chiang Mai do Pai?
Z Chiang Mai do Pai najłatwiej dostać się minivanem firmy Prempracha. Nie kupuj biletów przez pośredników, ponieważ w tym wypadku na oficjalnej stronie przejazd jest najtańszy. Powinien kosztować 150 baht.

Wypada tutaj ostrzec, że droga z Chiang Mai do Pai to najgorsza trasa autobusowa, jaką przyszło nam przeżyć w Tajlandii. Piszę ten post po kilku miesiącach, gdy jesteśmy w Chiang Mai po raz drugi. Kamil wciąż kategorycznie odmawia powrotu do Pai właśnie ze względu na tę drogę stu zakrętów pokonywaną przez kierowcę rajdowego. Powiedział, że prędzej zda prawko i pojedzie tam własnym skuterem (wiecie co? Udało nam się).
TIP: Zabierz ze sobą aviomarin, nawet jeśli nie masz choroby lokomocyjnej. Później mi podziękujesz.
Skuterem do Pai
Wielu turystów postanawia pokonać trasę z Chiang Mai do Pai skuterem, istnieją nawet specjalne agencje organizujące takie wycieczki. Problem w tym, że dla części osób jest to pierwsza styczność z motocyklem. Na drodze pełnej zakrętów, w towarzystwie lubiących popić backpackersów. Wśród tych słynnych busików, które przy rekordowych prędkościach ledwo wyrabiają na stromych przepaściach.
Kilka dni przed naszym wyjazdem do Pai autobus miał wypadek na tej trasie, zginęła turystka. Chyba nie muszę mówić nic więcej?
Wybierz tę opcję tylko wtedy, gdy czujesz się na skuterze lub motorze bardzo pewnie i masz duże doświadczenie (a najlepiej też prawo jazdy, w razie wypadku).
Czy warto odwiedzić Pai?
Chociaż nasz pobyt w Pai był bardzo krótki, to bardzo miło wspominamy wycieczkę skuterem po opustoszałych drogach i przepiękny widok (oraz pyszną herbatę!) z punktu, który odwiedziliśmy na wschód słońca. Nie udało nam się znaleźć w Tajlandii drugiego miejsca, które wydawało się równie spokojne. Przymkniemy więc oko na okropne wrażenia z Walking Street i powiemy, że warto odwiedzić Pai. Chociaż na ten jeden dzień (o ile nie straszna Wam przeprawa podskakującym autobusem).

Wybierasz się na północ Tajlandii? Może masz do polecenia inne, spokojniejsze miejscowości? Koniecznie daj znać w komentarzu! 🙂
Wybierasz się do Tajlandii?
Zobacz pozostałe wpisy z tajskiej serii, które ukazały się na blogu:
Dotarłeś aż tutaj? Jest nam bardzo miło! Mogłabym jeszcze poprosić o obserwację na Instagramie? Dziękujemy!
Planujesz kolejny wyjazd? Jeżeli wpis okazał się przydatny i chciałbyś nas wesprzeć, dokonaj zakupu przez nasze linki afiliacyjne. Nie zapłacisz ani grosza więcej, a my otrzymamy niewielką prowizję.
Zarezerwuj hotel Booking | Kup bilet na transport 12Go |
Wyszukaj loty Kiwi | Zarezerwuj atrakcje GetYourGuide |
Dodaj komentarz