Paje – spokojna (i bardzo wietrzna) wioska na Zanzibarze
Paje to zupełne przeciwieństwo najpopularniejszego resortu na Zanzibarze – Nungwi. Spokojna wioska, gdzie większość dróg usypana jest piaskiem, przyciąga głównie pasjonatów kitesurfingu, dla których ciężko o lepsze warunki. Wiatr bywa tutaj niemiłosierny, a spokojne wody zdają się temu przeczyć.
Nas Paje zaciekawiło przede wszystkim obietnicą wyspiarskiej i swojskiej atmosfery, którą Nungwi powoli zatraca. Czy między piaskiem przypominającym mąkę a zielonymi palmami odnaleźliśmy fragment Zanzibarskiego raju, który gdzieś nam umknął?
Zobacz, jak spędzić kilka dni w Paje i co robić w tej niewielkiej miejscowości. Dowiesz się też, jak tutaj dojechać oraz gdzie warto spać i dobrze zjeść.
Spis Treści
Co zobaczyć (a raczej robić) w Paje?

Paje to zdecydowanie nie jest miejsce, które odwiedza się dla konkretnych atrakcji turystycznych. Można śmiało powiedzieć, że po prostu ich tutaj nie ma. Może z małym wyjątkiem, którym jest windsurfing. Jeśli lubisz ten sport, zdecydowanie się tutaj odnajdziesz. Co jeszcze robić w Paje?
Zobacz tradycyjny zbiór alg
Spacerując po plaży w Paje ciężko nie zauważyć plantacji alg. Początkowo może nam się wydawać, że dość intensywny (żeby nie powiedzieć „odrzucający”) zapach glonów unoszący się w powietrzu jest zjawiskiem naturalnym. Algi są tu jednak hodowane od dawnych czasów, a ich zbiór jest głównym zajęciem zarobkowych lokalnych kobiet. Można zaobserwować je od wczesnych godzin porannych, brodzące w płytkiej wodzie podczas odpływu.

Z alg produkuje się kosmetyki, ale także wykorzystuje się je do gotowania. Ponoć można nawet jeść je na surowo, chociaż tego akurat nie próbowaliśmy.
Choć na Zanzibarze coraz więcej osób zarabia pieniądze na turystyce, a hodowle alg zagrożone są z powodu zmian klimatycznych, Paje (i jego okolice) są najlepszym miejscem na obserwację tradycyjnych zbiorów. Za opłatą możesz również do nich dołączyć, próbując swoich sił w ciężkiej pracy Zanzibarek. Taka możliwość jest dostępna na przykład poprzez Paje Seaweed Center (Mwani Zanzibar), które sprzedaje także gotowe wyroby z alg.
Zrelaksuj się na plaży
Paje Beach to plaża, która ciągnie się kilometrami. Choć (o czym wspomnieliśmy powyżej) krajobraz przybrzeżny Paje jest mocno naznaczony plantacjami glonów, a ich pozostałości porozrzucane są po całej linii brzegowej, to plaża w Paje wciąż jest jedną z plaż Zanzibaru. Co oznacza, że zachwyca. Zarówno kolorem wody, jak i miękkością piasku.
Ponoć wschody są tutaj naprawdę piękne. Niestety nie możemy powiedzieć z własnego doświadczenia, bo pobudka o 5:00 to dla mnie mała tortura.

Trzeba wziąć pod uwagę, że w Paje odpływy i przypływy mają wielkie znaczenie. Poziom wody zmienia się w ciągu minut na tyle, że pływanie nie jest już możliwe. Pozostają wtedy jedynie spacery po mieliźnie.
Głównym problemem jest tu jednak wiatr. I jego konsekwencje, co dla jednych będzie plusem, dla innych minusem. Przez praktycznie całą długość plaży ciągną się centra windsurfingowe, które oferują lekcje. Żagle leżą już przygotowane na piasku, zajmując miejsce, a w wodzie są praktycznie sami żeglarze. Ciężko znaleźć tutaj spokojne miejsce do relaksu czy kąpieli.
Zmienia się to trochę, gdy ruszymy w głąb plaży. Nasze ulubione miejsce znajdowało się około kilometr od wejścia, w prawą stronę. Znajdziesz tam boisko do siatkówki, ale jednocześnie mnóstwo spokoju. Większość naganiaczy już tutaj nie dociera, na deskach są jedynie pojedyncze osoby. Piasek jest jeszcze miększy, niczym mąka. A w wodzie glonów jakby mniej. To tutaj odpoczywaliśmy przez większość czasu.
O beach-boy’ach na Zanzibarze rozpisałam się już w poście na temat Nungwi i Kendwa, dlatego nie będę się tutaj powtarzać. Powiem jedynie, że w Paje problem był równie widoczny. Czasem nawet bardziej. Co trochę smuciło, bo przyjechaliśmy tutaj głównie dlatego, że miało ich być znacznie mniej.
Sporty wodne w Paje – windurfing i inne ciekawostki
Mieszkańcy Zanzibaru są naprawdę obrotni, dlatego nawet w wiosce takiej jak Paje, znajdziesz mnóstwo możliwości, by się nie zanudzić. Zazwyczaj dotyczą one sportów wodnych – głównie windsurfingu. Miejscowość jest niesamowicie wietrzna, a woda wyjątkowo spokojna. Co stwarza idealne warunki do nauki tego sportu.
Trzeba pamiętać, że windsurfingu nie można nauczyć się w jeden dzień, dlatego niemożliwe jest wykupienie godziny na próbę. Większość osób korzysta tutaj ze zorganizowanych kursów (zazwyczaj prywatnych), które trwają po kilkanaście godzin i ciągną się przez kilka dni. Nie jest to więc tania zabawa, ale porównując ceny (i oczywiście warunki) do europejskich, warto się na zdecydować, jeśli kusi Cię nauka tego sportu.
Jeśli nie masz zbyt wiele czasu, możesz również wypożyczyć paddle board i od razu ruszyć do wody.
Nie każdy wie, że w Paje można także nurkować. Choć sami nie próbowaliśmy (ogólnie odpuściliśmy nurkowanie w Afryce), w wiosce znajduje się nawet jedno centrum PADI. Dwa zejścia pod wodę kosztują 100$.
Zobacz miasteczko Paje

Paje to naprawdę spokojna wioska, która zupełnie nie wygląda jak miejscowość turystyczna. Być może dlatego ma tak wiele uroku, który wprawia w wyluzowany nastrój. Do hostelu musieliśmy przejść przez piasek, a wokół nas znajdowały się malutkie, lokalne domki i mnóstwo sklepików z rękodziełem. Nie było tu tak brudno jak w Nungwi (oczywiście, mówimy o skali Zanzibaru. Śmieci są tu częścią kraobrazu), a żmudnie ozdobione witryny z balami bambusowymi, podtrzymującymi te wszystkie konstrukcje, przypominały trochę karaibskie klimaty.
Nie jest to duża miejscowość, dlatego po dniu czy dwóch będziesz kojarzyć już większość sprzedawców. Możesz obejrzeć ich towary lub po prostu przyjaźnie odmówić. Musisz jednak liczyć się z tym, że oni również zapamiętają Twoją twarz i będą przypominać o swojej obecności.

W miasteczku spodobało nam się boisko do piłki nożnej, które zabawnie wpasowało się w cały ten klimat. Wieczorami wypełnione były dziećmi, które kopały piłkę bez butów. Do tej pory zdołaliśmy się już do tego przyzwyczaić, ale na początku szokowała nas ilość osób grających w nogę na piachu. Jest to zdecydowanie popularniejszy sport niż siatkówka.
Pamiętaj, że Zanzibarczycy są Muzułmanami. Szczególnie na wioskach (Paje w końcu nią jest) powinno się stosować do lokalnych reguł obyczajowych. To oznacza zakrywanie kolan i ramion. Nie dotyczy to plaży, gdzie spokojnie można odpoczywać w bikini.

Jednodniowe wycieczki z Paje
Choć większość popularnych wycieczek na Zanzibarze zaczyna się w Nungwi lub Stone Town, to chcąc odpocząć od tłumów, możesz potraktować Paje jako bazę wypadową i wybrać się na wycieczki również z tej części wyspy. Minusem będzie niestety dłuższy dojazd, a co za tym idzie – trochę wyższe ceny. Na jakie wycieczki opłaca się wybrać z Paje?
- Jozani Forest – Jozani Forest to jedyny Park Narodowy na Zanzibarze. Jego największą atrakcją są endemiczne małpki Zanzibar Red Colobus, ale także lasy namorzynowe.
- Cuza Cave – okrągła jaskinia wypełnione krystalicznie czystą wodą. Słyszeliśmy mieszane opinie na jej temat (głównie za sprawą osób proszących o tipy za wszystko), ale warto się tu wybrać, jeśli nie miałeś okazji zobaczyć cenot w Meksyku.
- Spice Tour – choć sami wzięliśmy udział w takiej wycieczce na północ od Stone Town, to kilka plantacji przypraw znajduje się też w okolicach Paje. To naprawdę ciekawa wycieczka, szczególnie w połączeniu z lekcją gotowania tradycyjnych potraw.
- The Rock Restaurant – na większości blogów restauracja wymieniana jest jako największa atrakcja Paje, ale nie udało nam się jej odwiedzić, dlatego nie doczekała się własnego akapitu. To właściwie bar stojący na wodzie. Popularny od wielu lat. Niestety ceny są tam wysokie, ale doświadczenie faktycznie wydaje się dość wyjątkowe.
- Jambiani – pobliska miejscowość, często porównywana do Paje. Ponoć jest tu jeszcze spokojniej.
Nie polecamy Salaam Cave, ponieważ atrakcja opiera się na dotykaniu żółwi. Podobnie sprawa ma się w przypadku rejsów z delfinami.
Paje – informacje organizacyjne
Czyli jak dostać się do Paje, gdzie spać i dobrze zjeść.

Jak się dostać do Paje ze Stone Town?
Paje znajduje się we wschodniej części Zanzibaru, dlatego najłatwiej dostać się tam ze Stown Town. Jeśli musisz przyjechać bezpośrednio z północy wyspy (np. Nungwi, Kendwa) transportem publicznym to i tak będziesz zmuszony do odwiedzenia stolicy po drodze.
Na szczęście zarówno Paje, jak i pobliskie Jambiani, są dość popularnymi miejscowościami, dlatego transport w te miejsca jest regularny i nie będziesz mieć z nim żadnych problemów.
Najwygodniejszą (ale też najdroższą) opcją przedostania się ze Stone Town do Paje jest taxi (ok. 20-35 USD, w zależności od umiejętności negocjacyjnych). Trochę mniej kosztuje skorzystanie z shuttle busa za 8 USD. Przejazd trwa 1:10 minut, natomiast z Nungwi dostaniesz się do Paje w 2 godziny.
Ze Stown town do Paje lokalnym transportem
My wybraliśmy opcję całkowicie budżetową, czyli lokalny transport. Dala-dala (czyli mini busy, które są najpopularniejszym środkiem transportu w większości afrykańskich miast), odjeżdżają na południe z przystanku Kwerekwe Makaburini Bus station. Dostaniesz się tam z miasta tuk-tukiem za około 4.000 TZS. Bilet na dala (z jednym bagażem) kosztuje ok. 3000 TZS. Na miejscu znajdował się pracownik kierujący ruchem, który zaprowadził nas pod dobrego busika i nie chciał za to pieniędzy.

Jeśli chcesz dojechać do Paje z Nungwi lokalnym transportem, musisz przesiąść się w Stone Town. Pamiętaj, że dala dojeżdża do miasta na inny dworzec (Saateni). Stamtąd możesz dostać się do Kwerekwe innym dala za 500 TZS.
Jak się poruszać po Paje?
Miejscowość Paje jest naprawdę malutka i spokojnie dojdziesz wszędzie pieszo, nie ma konieczności wypożyczania własnego pojazdu. Jeżeli jednak bardzo nie lubisz chodzić, znajdziesz tutaj kierowców moto-taxi i tuk-tuki. Warto negocjować cenę już na początku. Do miejsc oddalonych dalej możesz dostać się matatu za 500 TZS.
Gdzie spać w Paje?
My podróżujemy budżetowo, dlatego również w Paje wybraliśmy jedną z najtańszych dostępnych opcji na nocleg – Hakuna Matata Guest House. Za noc w dwuosobowym pokoju, ze współdzieloną łazienką i kuchnią, zapłaciliśmy ok. 60 zł.
Zdecydowanie nie był tu luksusowy apartament, ale niczego nam nie brakowało. Może poza klimatyzacją. Chociaż braki prądu były tak powszechne, że nie działałaby ona przez połowę czasu (to niestety zmora całego Zanzibaru). Na zewnątrz było kilka stolików, żeby spokojnie zjeść śniadanie, a towarzystwa dotrzymywały nam urocze kotki.


Zobacz aktualne ceny w obiekcie „Hakuna Matata Guest House” na Booking.
Gdzie tanio zjeść w Paje?
Podczas pobytu w Paje trafiliśmy na dość kiepski okres, ponieważ wiele lokali było zamkniętych z powodu wyborów prezydenckich. Dlatego wielokrotnie jedliśmy obiad w tych samych miejscach. Śniadania robiliśmy sobie sami w hostelu. Gdzie zjeść w Paje?

- ZANZILOVERS RESTAURANT – całkiem ładny lokal z jedzeniem w przystępnej cenie. Mieliśmy małą wpadkę z kurczakiem, ale oprócz tego było tu całkiem smacznie. Zdecydowanie da się zjeść w Paje lepiej, ale knajpka jest przytulna. Mają też pyszne napoje.
- FETTYLISHAZ FOOD – nasze ulubione miejsce, można tutaj zjeść lokalne jedzenie za mniej niż 10.000 TZS. Zazwyczaj lokal był wypełniony lokalsami. Polecamy też spróbować tutaj Zanzibar Pizza, bo nie zjedliśmy lepszej w Stone Town (które podobno słynie z tego dania).
- CHAPUCHAPU – również serwuje lokalne jedzenie, choć w trochę wyższych cenach.
- Corner Cafe and BBQ – nie odwiedziliśmy tego miejsca (z uwagi na brak rozsądnych wege opcji), ale zawsze był tam tłum i pachniało naprawdę ładnie.

Wszystkie odwiedzone przez nas miejsca serwują smaczne wege opcje.
Paje – FAQ

W Paje ogólnie czuliśmy się bezpiecznie, ale warto ograniczyć (a najlepiej całkowicie z nich zrezygnować) spacery plażą po zmroku. W wiosce często brakuje prądu i gasną wtedy lampy. Zupełnie nie ma wtedy oświetlenia, dlatego warto mieć ze sobą latarkę. Nie ma szans, żeby dotrzeć bez niej do hotelu.
My spędziliśmy w Paje 4 dni i było to trochę za dużo. O ile nie planujesz kursu kite, to możesz przyjechać tutaj na 2 noce. To zdecydowanie wystarczająco, aby zaczerpnąć klimatu wioski.
Czy warto przyjechać do Paje?

Wydaje nam się, że Paje to nie jest miejsce dla każdego. Jeśli jesteś miłośnikiem sportów wodnych, chciałbyś odpocząć od tłumów w Nungwi lub po prostu znaleźć sobie spokojniejsze miejsce do cieszenia się Zanzibarem, Paje to wioska, która spełni Twoje wymagania. Jeśli jednak wolisz spędzić urlop w lepszym resorcie i zależy Ci na rozwiniętej infrastrukturze oraz cenisz sobie wypoczynek na plaży, możesz być trochę rozczarowany.
Choć z definicji raczej bliżej nam do miejsc podobnych Paje, to jednak dużo lepiej czuliśmy się w północnej części wyspy i wróciliśmy tam, gdy tylko mieliśmy możliwość. Mimo to cieszymy się, że mogliśmy Paje odwiedzić i samemu wyrobić sobie opinię. Bo mamy wrażenie, że internetowe źródła zazwyczaj wypowiadają się na jego temat aż nazbyt pozytywnie.
Dotarłeś aż tutaj? Jest nam bardzo miło! Mogłabym jeszcze poprosić o obserwację na Instagramie? Dziękujemy!
Planujesz kolejny wyjazd? Jeżeli wpis okazał się przydatny i chciałbyś nas wesprzeć, dokonaj zakupu przez nasze linki afiliacyjne. Nie zapłacisz ani grosza więcej, a my otrzymamy niewielką prowizję.
| Zarezerwuj hotel Booking | Kup bilet na transport 12Go |
| Wyszukaj loty Kiwi | Zarezerwuj atrakcje GetYourGuide |
Subskrybuj, aby nie przegapić kolejnych wpisów:

Dodaj komentarz