Sandwich Harbour – wycieczka ze Swakopmund (relacja)

Dziewczyna pozująca na tle pustyni i oceanu - Sandwich Harbour.

Przyznaję, że mieliśmy zamiar pominąć Sandwich Harbour podczas pobytu w Namibii. Dlatego też post powstaje tak szybko, aby każda kolejna podobnie myśląca osoba zdążyła zobaczyć przed swoim wyjazdem, że miejsce to jest całkowicie niepomijalne i warto od razu zaplanować budżet tak, aby się w Sandwich Harbour znaleźć. I zobaczyć cud natury, który zwala z nóg, plasując się w ścisłej czołówce widoków, które można podziwiać w Afryce.

Jeżeli chcesz zobaczyć (lub wciąż się wahasz), jak to jest sunąć jeepem przez pustynię, która niemal topi się w oceanie i przeżyć dramatyczne uczucie uwięzienia pomiędzy dwoma żywiołami, to koniecznie przeczytaj ten post.

Jak wygląda wycieczka do Sandwich Harbour?

W poście znajdują się linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeżeli zakupisz wycieczkę, lot, nocleg lub coś innego z mojego polecenia, otrzymam za to niewielką prowizję. Ty nie dopłacasz ani grosza. Dziękuję za wsparcie, dzięki Tobie jestem w stanie opłacić bloga!

Nie masz czasu? Sandwich Harbour w skrócie (TL;DR):

  • Namibia, Namib-Naukluft NP (okolice Walvis Bay).
  • Półdniowa wycieczka (4h)
  • Tylko z przewodnikiem (auto 4×4)
  • ok. 2000-2500 NAD za osobę
  • TOP Atrakcja w Namibii

Zarezerwuj wycieczkę w której wzięliśmy udział.

Sandwich Harbour, Namibia.
Sandwich Harbour, Namibia.

Co to właściwie jest Sandwich Harbour?

Sandwich Harbour to jedno z niewielu miejsc na Świecie, gdzie pustynia styka się z oceanem. W dodatku można ją przemierzać, manewrując na wąskim odcinku plaży i podziwiając dość nietypowy widok, gdzie z jednej strony mijamy wzburzone fale, a z drugiej wysokie wydmy. Co jest jednocześnie piękne, co niepokojące.

Głównie z tego względu miejsce można zwiedzać wyłącznie z doświadczonym przewodnikiem (aka kierowcą), który potrafi zwrócić uwagę na prądy i zawrócić w odpowiednim momencie, zanim woda pochłonie piach razem z samochodem.

Choć początkowo trochę przeraziły nas koszty takiej wycieczki, to dziś całkowicie je rozumiemy. Jak wygląda półdniowa wycieczka do Sandwich Harbour w Namibii?

Fale oceanu oraz pustynia. Sandwich Harbour, Namibia.
Ocean i pustynia.

Zorganizowana wycieczka do Sandwich Harbour

Miastem znajdującym się najbliżej i najpopularniejszą bazą wypadową do Sandwich Harbour jest Valvis Bay. Jeżeli nocujesz w Swakopmund, często możesz skorzystać z darmowego transferu na miejsce rozpoczęcia wycieczki (czas przejazdu to ok. 40 minut).

W okolicach Valvis Bay znajduje się kilka innych atrakcji, takich jak zatoczka do oglądania flamingów. Większość wycieczek odwiedza je po drodze do Sandwich Harbour, dlatego bazując w Swakopmund nie trzeba specjalnie przyjeżdżać w inny dzień, żeby je zobaczyć.

Do wyboru jest wycieczka całodniowa oraz półdniowa. My zdecydowaliśmy się na tę drugą, bo nie czuliśmy potrzeby spędzania więcej czasu na miejscu. Całość trwała ok. 4h.

Nasza relacja z wycieczki do Sandwich Harbour

Wycieczka zaczyna się o godzinie 8:30, dlatego przewodnik odebrał nas ze Swakopmund już godzinę wcześniej. Mniej więcej wtedy, gdy deszcz zdążył się już rozhulać.

Najpierw przyjechaliśmy do punktu, gdzie można oglądać różowe flamingi. Miło było wreszcie zobaczyć te zwierzęta (stali czytelnicy mogą wiedzieć, że mamy do nich podejrzanego niefarta). Dostaliśmy 10 minut czasu wolnego na zdjęcia i skorzystanie z toalety w okolicznym hotelu.

Flamingi w Valvis Bay.
Flamingi w Valvis Bay.

Następnie, trzymając się różu jako tematu przewodniego, pojechaliśmy na solnisko. Zobaczyć wielką górę soli oraz różowe jeziorko, które zaskoczyło nas bardziej niż flamingi. Wszędzie w Internecie czytałam, żeby nie nastawiać się na intensywny kolor, bo zdjęcia w social mediach są przerobione. Cóż, jak dla mnie róż jak się patrzy. Prawdopodobnie jego nasycenie zależy od aktualnego stężenia alg i minerałów w wodzie.

Różowe jezioro w Valvis Bay.

Po 10 minutach ruszyliśmy w stronę głównego punktu wycieczki, czyli słynnej plaży. Sandwich Harbour zwiedza się na dwa sposoby – z góry oraz z dołu. Ta druga opcja dostępna jest niestety jedynie podczas odpływu, gdy przejazd autem wzdłuż wybrzeża jest bezpieczny.

W naszym wypadku ocean okazał się łaskawy i zaczęliśmy właśnie od wjazdu na plażę. Co wyglądało trochę przerażająco, szczególnie biorąc pod uwagę burzową aurę. Wzburzona woda wyrzuciła do powierzchnię mnóstwo martwych fok (a nawet wieloryba!), a wydmy zdawały się do nas przybliżać. Przewodnik raz za razem omijał przytulające się do samochodu fale i patrzył na prognozy, aby zdążyć dotrzeć na czas na punkt widokowy.

Widok z deski rozdzielczej auta jadącego plażą w Sandwich Harbour.
Sandwich Harbour – jedziemy plażą.

Wrażliwe osoby może przerazić widok tych biednych fok na wybrzeżu. Przewodnik powiedział, że zwierzęta te często chorują na wściekliznę i dostają wodowstrętu, dlatego zmuszone są wyjść przed śmiercią na powierzchnię. Kilkukrotnie w Namibii oraz RPA słyszeliśmy o zwiększaniu się ich populacji, być może jest to po prostu efekt skali.

Różowe jezioro w Valvis Bay.
Różowe jezioro w Valvis Bay.

Punkty widokowe

Następnie trafiliśmy na pierwszy punkt widokowy. A raczej wjechaliśmy, bo po kilku próbach udało się podjechać wprost na stromą wydmę, skąd mogliśmy podziwiać fale spotykające się z pustynią. Widok wręcz surralistyczny, choć Namibia trochę nas już do tego przyzwyczaiła. Tu wszystko wygląda jak z innej planety. Chętnie spędzilibyśmy tutaj więcej czasu, gdyby nie wiatr i uderzające w nas krople deszczu.

Para pozująca na tle pustyni i oceanu - Sandwich Harbour.
Sandwich Harbour – punkt widokowy.

Zdążyliśmy jednak zrobić mnóstwo zdjęć, zanim zbiegliśmy po piachu na dół. Jeżeli nie miałeś wcześniej okazji tego zrobić podczas sandboardingu lub w Sossusvlei, zbieganie z wydmy będzie atrakcją samą w sobie. Najlepiej jednak zdjąć w tym celu buty (tylko nie skarpetki!).

Stamtąd pojechaliśmy na jeszcze piękniejszy punkt widokowy, gdzie horyzont praktycznie się nie kończył. W Namibii pokochaliśmy właśnie to, że natura jest tutaj nieskalana i pustynia zdaje się nie mieć końca. Nawet w najpopularniejszych turystycznie miejscach.

Samochód stojący na pustyni w Namibii.
Nasze (chwilowo) autko.

Następnie ruszyliśmy w drogę powrotną na wybrzeże. Co okazało się nie mniej ekscytujące niż przejażdżka jeepneyem w Huacachina. Nie polecam jednak osobom z chorobą lokomocyjną. Przez kolejne 15 minut jeździliśmy w górę i w dół po większych i mniejszych wydmach, podskakując i mierząc się z siłami grawitacji jak na kolejce górskiej. Idealny wyrzut adrenaliny w sam raz przed zaserwowanym na plaży obiadem.

Sandwich Harbour - widok z góry.
Pustynia widziana z punktu widokowego.

Lunch na plaży

Lunch był już zapakowany i ucieszyłam się, że wege opcja była przygotowana osobno, w dodatku składała się z kilku różnych dań. Kamil natomiast otrzymał pełną selekcję mięsnych przekąsek, na gigantycznym talerzu, który powinien dzielić z osobami, które odwołały wycieczkę z samego rana. Gdzie dwóch rezygnuje, tam trzeci korzysta.

Do picia mieliśmy całkiem spory wybór napojów gazowanych, w tym nawet piwa i cydry. Na pokładzie była też butelka lokalnego wina musującego, ale w naszej skromnej grupie (oprócz nas była tylko jedna dziewczyna) wszyscy odmówili alkoholu, więc nie jesteśmy w stanie ocenić smaku.

Sandwich Harbour w Namibii widziane z dołu.
Przygotowani na lunch.

Obiad zjedliśmy w jedynym miejscu, gdzie nie spotkaliśmy tego dnia wiatru, co było miłą odmianą. Największe kłamstwo na temat Afryki jest takie, że zawsze jest tutaj gorąco. Marzliśmy zdecydowanie częściej, niż plan zakładał.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się ostatni raz na zdjęcia, aby wkrótce zmienić samochód i ruszyć w drogę powrotną do Swakopmund. Warto utrzymać zainteresowanie jeszcze przez chwilę i wypatrywać zwierząt. Nam udało się zobaczyć w trawie samotnego szakala. Ponoć przy odrobinie szczęścia w wodzie można wypatrzeć nawet wieloryba.

Co warto wiedzieć przed wyjazdem?

Jako, że ogólnie mamy w życiu szczęście, to trafiliśmy też na wyjątkową pogodę. Przewodnik powiedział, że to dopiero trzeci deszczowy dzień w tym roku (mamy już grudzień) i ponoć mówi się tutaj turystom, że mają niemal gwarancję na słońce.

Przynajmniej zdjęć z takim zachmurzeniem nie ma jeszcze zbyt wiele w Internecie, prawda?

Sandwich Harbour i zachmurzone niebo.
Takie chmury nie zdarzają się zbyt często.

Możecie więc założyć, że prawie na pewno będzie słonecznie. Warto wziąć olejek do opalania i okulary przeciwsłoneczne. Przez większość czasu nie będziesz wychodzić z samochodu, jednak nawet kilka minut na pustyni wystarcza, żeby niemiłosiernie się spalić.

Kolejna (niemal) gwarancja to dość silny wiatr, dlatego warto zabrać bluzę. Palące słońce i chłód wiatru to dość nieprzyjemne połączenie, ale czego się nie robi dla pięknych widoków.

Lepiej też zbyt dużo nie pić, bo jedyna szansa na toaletę jest na samym początku, przy punkcie z flamingami. Jeżeli na coś podczas wycieczki narzekaliśmy, to na cisnący pęcherz. Jeżeli masz chorobę lokomocyjną, przydadzą się też odpowiednie tabletki.

Flamingi w Valvis Bay.
Flamingi w Valvis Bay.

Ile kosztuje wycieczka do Sandwich Harbour?

Sandwich Harbour to zdecydowanie nie jest tania zabawa (choć Afryka trochę do tego przyzwyczaja), dlatego długo zastanawialiśmy się, czy warto sobie na taką atrakcję pozwolić. Zrobiliśmy spory research w Internecie, napisaliśmy do kilku agencji znalezionych w Google i porównaliśmy ceny znalezione na Facebooku. Większość osób twierdziło, że Sandwich Harbour nie da się odwiedzić za mniej niż 2500$, co jest nieprawdą. Okazało się, że miejsce można zobaczyć za mniej niż 2000$, i to przy zakupie online. Bez stresu i targowania, w dodatku z możliwością przeczytania wcześniej opinii.

Chłopak stojący na pustyni, w tle wzburzony ocean.

My osobiście pojechaliśmy na wycieczkę z firmą MNG i zdecydowanie możemy ją polecić, chociaż aktualnie nie jest to najtańsza opcja w wyszukiwarce (wciąż jednak poniżej 2500$).

Zarezerwuj wycieczkę do Sandwich Harbour z MNG.

W cenie jest przewodnik z samochodem 4×4, opłaty za wstęp, transfer z hotelu oraz lunch z napojami. Chociaż wielokrotnie mieliśmy już w Afryce wrażenie, że przepłacamy za takie zorganizowane wycieczki, to w tym wypadku już w połowie trasy zrozumieliśmy, czym ta cena jest podyktowana. Sandwich Harbour to naprawdę nie jest bezpieczne miejsce dla niedoświadczonego kierowcy. W niektórych momentach czuliśmy się zgnieceni pomiędzy oceanem a wydmami jak ser w toście. Nie chcemy myśleć co by się stało, gdybyśmy utknęli tam podczas przypływu. Na szczęście przewodnik wiedział, kiedy może nas bezpiecznie przetransportować na punkt widokowy i jak zmienić plan dnia, adekwatnie do sytuacji na oceanie.

Sandwich Harbour znajduje się na terenie Parku Narodowego Namib-Naukluft National Park. Wykupując wycieczkę upewnij się, że wstęp do niego jest wliczony w cenę.

Samochody stojące na pustyni w Namibii.
Bezkresna pustynia.

Czy warto odwiedzić Sandwich Harbour?

Zdecydowanie warto! Choć mówimy to nieczęsto w przypadku droższych atrakcji, jest to jedno z doświadczeń, których nie można pominąć podczas pierwszego wyjazdu do Namibii. Jeżeli masz ograniczony budżet i rozważasz odpuszczenie Sandwich Harbour, polecam poważnie się zastanowić. W końcu nie zachwycisz się tym zjawiskiem (prawie)nigdzie indziej na Świecie, prawda?

Sandwich Harbour widziane z punktu widokowego.
Sandwich Harbour widziane z punktu widokowego.

Planujesz podróż do Namibii i masz jakieś pytania? Napisz w komentarzu! 🙂


Subskrybuj, aby nie przegapić kolejnych wpisów:

Dodaj komentarz